Witajcie! Szukam inspiracji…;) Jaja łowickie już były, ażurki oczywiście cały czas się frezują, jednak chciałam czegoś nowego… jakaś taka rozedrgana i niezdecydowana ostatnio jestem, może to ta wiosna ...?;) W każdym razie postanowiłam zrobić jajo z wykorzystaniem wszystkiego co akurat miałam pod ręką: jest trochę ażurków, są reliefy, patyna, pasta postarzająca, krak i klasyczny dekupaż … za dużo? Też tak pomyślałam, ale jak już skończyłam i jajo wylakierowałam na pełen połysk to ku mojemu zaskoczeniu… podoba mi się…;) Wygląda leciwie, a to lubię więc dołożyłam kilka szklanych koralików i szary sznurek – wiem – poplątanie z pomieszaniem, ale… może w tym szaleństwie jest metoda…?;)
Obrobiłam jeszcze duże styropianowe jajo, zostało mi z zeszłego roku – w tym przypadku poszłam w kropki – tak, na pewno jesteście zaskoczeni…;) W środku miała być bawełniana biała koronka ale nie miałam więc w zastępstwie warkoczyk z białego sznurka. Nie przepadam za styropianowymi jajami, ale mają niezaprzeczalną zaletę - ciężko je rozwalić w przeciwieństwie do tych gęsich;)
No koniec dla wytrwałych, którzy przebrnęli przez te "kilka" zdjęć ;) jeszcze coś dla ucha, za parę dni urodziny Kazika więc kawałek wprost z jednej z moich ulubionych płyt, zresztą wszystkie lubię;)
Serdeczności!