niedziela, 19 czerwca 2011

Antydepresyjnie czyli reanimacja pourlopowa....;)

Znów się człowiek musi przestawić, zacząć chodzić spać o „normalnej porze”, patrzeć na zegarek, nie znosić poniedziałku i z niecierpliwością wyczekiwać weekendu...;) Ale damy radę, nie ma wyjścia:) W ramach polepszacza nastroju zrobiłam szkatułkę ze wszystkimi „moimi ulubieństwami” :) Wieko zdobi jedno z dzieł Siemiradzkiego, piękna pani, nieco roznegliżowana w towarzystwie kupidyna. Niby jest anioł, ale nie ma słodko, bardzo mi takie zestawienia odpowiada. Tło wokół mocno postarzone, cieniowania stwarzają wrażenie starego płótna, przyznam szczerze, że nie by to zamierzone, ale efekt mi się spodobał:) Boki szkatułki zdobi piękna serwetka w kolorach brązu i starego złota, dostałam takie piękności od Jarzynki, dzięki kochana!:) Środek bejcowany, bardzo delikatne, prawie niewidoczne szablony. Jako wykończenie dość spore zapięcie w kolorze starego mosiądzu. Całość mocno sfatygowana, czyli tak jak lubię najbardziej, ale szkatułka nie jest dla mnie... zobaczymy czy się obdarowanej spodoba:)


Na koniec, coś bardzo oldskulowego i bardzo pozytywnego :)


Pozdrowienia serdeczne!

czwartek, 2 czerwca 2011

Do lata, do lata...;)

... Już tylko parę chwil, przynajmniej dla mnie bo jutro właśnie rozpoczynam wytęskniony i długo oczekiwany urlop:) Będę leniuchować do granic możliwości, nic nie robić, cieszyć się morzem i słońcem (mam nadzieję ;) W tym wielkim oczekiwaniu na wypoczynek i towarzyszącemu ogólnemu zamieszaniu powstała taka oto karcianka w wakacyjnym klimacie. Łódeczka w błękitach, zatopiona w „niby skórze”. Jako prezent dla miłośnika żeglarstwa:) Już dawno chciałam wypróbować ten lakier do spękań, ale nie pasował mi do niczego, wreszcie się doczekał, mogę śmiało powiedzieć, że efekt mnie zadowolił :)



Na zakończenie, dla podtrzymania radosnego nastroju jeden z moich ulubionych kawałków, który  niezmiennie od dawna kojarzy mi się z letnim leniuchowaniem :)




Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich tu zaglądających ! :)

niedziela, 29 maja 2011

W roli głównej...;)

... bluszcz, ponownie:) Tym razem zdobiący malutką komódkę, tworzoną z myślą o pewnej fance tej roślinki, z okazji rocznicy jej urodzin:) Jakoś nie po drodze nam się spotkać ale myślę, że wkrótce nadrobimy:) Postanowiłam więc pokazać efekt swojej pracy, może to przyspieszy nasze spotkanie...?;) Komódka niejako stanowi kontynuację mojej własnej fascynacji bluszczem, zapoczątkowanej nakastlikiem, który już tutaj pokazywałam. Całość mocno postarzona, poprzecierana, wycieniowana... tak jak lubię i wiem, że solenizantka również...;)



I jeszcze coś dla ucha...;)



Miłej niedzieli!

Obserwatorzy